Siedzi we mnie wkurw. Okropnie wielkie wkurwienie. Wkurwia mnie praca, wkurwia mnie R., wkurwia mnie dziecko, wieczny nieogar w najbliższej okolicy, wkurwia mnie brak perspektyw. Wszystko mnie wkurwia. Nie cierpię swojej pracy, chcę kolejne dziecko, chociaż chwilami zastanawiam się "po co?!", skoro z jednym ledwo daje radę.
Brakuje mi życia w pojedynkę. Drażni mnie zależność od innych, oglądanie się na innych. Zaszłam w pierwszą ciążę w momencie, kiedy zaczęłam lubić swoje życie i zaczynałam wychodzić na prostą. Ona wszystko zmieniła. Nie zdążyłam nacieszyć się życiem bez problemów. Bo przez ponad 30lat miałam ciągle problemy, przede wszystkim finansowe. Kiedy udało mi się z nich wyjść, a potem kiedy zaczęłam się dobrze ze sobą czuć, okazało się, że jestem w ciąży. Pyk! Bańka prysła.
Kocham moje dziecko, powtarzam jej to tak często jak mogę, bo wiem, że nie zawsze jestem wzorcową matką. Chciałabym, żeby miała rodzeństwo i głównie ze względu na nią chcę kolejnego dziecka. Ciąża pomogłaby mi również w kwestii oderwania od jakże uciążliwej roboty. Nikomu nie życzę pracy w takim klimacie, na jaki ja jestem skazana. I szczerze, gdyby nie to, że chcemy się dalej rozmnażać i że nawet nieźle płacą, pewnie już dawno bym odeszła.
Jest mi kurewsko ciężko. R jakoś nie widzi problemu. On ma ok. Domem zajmuje się tylko dlatego, że "nie wypada mu siedzieć kiedy kobieta sprząta". Dzieckiem zajmuje się bo musi, okazjonalnie. Nie chodzi spać z kurami bo dziecko zaśnie bez niego ale nie bez mamy. Wychodzi z domu, bo nie jest uwiązany do jego cycka mały człowiek. Jego aktywności nie związane z domem mogą toczyć się cała dobę, moje ograniczają się do popołudniowej drzemki dziecka. A w dodatku muszę zachowywać się cicho i milczeć, bo natychmiast się obudzi.
Jestem udręczona. I mam już dość. Tylko co z tego, skoro nic się nie zmieni?
Blog o niczym. Serio. O niczym szczególnym. Takie sobie zapiski, skrzętne, o różnych moich przemyśleniach. Nic specjalnego. Serio.
poniedziałek, 4 marca 2019
Efekty
Bywam kreatywna. Produktywna nawet. Czasami. Mimo przeszkód, które ostatnio trochę mnie przytłaczają. Od jakiegoś czasu próbowałam skończyć ogromny koc, na który Lu bardzo zacierała łapki. Poszłyśmy na kompromis i Lu dostała inny, bardziej praktyczny (mniejszy i grubszy) oraz bardziej pasujący do wystroju, dywan.
Malowniczo, prawda?
Malowniczo, prawda?
A poza tym, marzę, żeby nie musieć wracać do pracy. Myśl codziennego wstawania przytłacza mnie. Atmosfera tam panująca wyniszcza mnie emocjonalnie. A to nie jest czas na zmianę pracy. Nie na taką, o której marzę. Mr R mnie nie rozumie, on potrzebuje ludzi do normalnego funkcjonowania. Ja zupełnie nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
My best of Aliexpress: obuwie dla dzieci
Buty dla dzieci, temat rzeka. Ledwo kupisz, już są za małe. Ceny w sklepach powalają niestety, dlatego szukając alternatyw, oczywiście trafi...
-
Mam na strychu wielki wór starych jeansów. Szukam dla nich nowego życia. Co powiecie, na takie pomysły? Źródło: TurnStyleVogue Źródło: Dalla...
-
Żeby nie było, że zniknęłam. Dużo się zmieniło, przede wszystkim to, że zostanę mamą 😍 Planujemy, organizujemy, ale czasem znajdę chwilę na...