Szanowny, drogi mi Kolega M., zainspirował mnie do stworzenia nowych pomysłów na patchwork. Grzyby, krokodyle, hydraulik.... Będzie się działo ;)
Oprócz tego powstaje prototyp na szydełku. Zobaczymy z jakim skutkiem.
Ponieważ wróciłam do pracy, czasu mało więc wszystko się przedłuża, ale jak tylko skończę, to oczywiście się pochwalę :)
Blog o niczym. Serio. O niczym szczególnym. Takie sobie zapiski, skrzętne, o różnych moich przemyśleniach. Nic specjalnego. Serio.
wtorek, 27 sierpnia 2013
niedziela, 18 sierpnia 2013
Jakby zastój
Ostatnio wydawać by się mogło, że moja kreatywność jakby zamarła. Nie do końca: mój pokój zasypany jest milionami kwadratów poszykowanych na kolejne pomysły na patchworkowe produkcje (btw: czy jest polski odpowiednik słowa "patchwork"?). Jeśli czasem coś wyskoczy spod mojej ręki, zazwyczaj w pierwszej kolejności ląduje na Etsy. Chyba że zostało zrobione na specjalne zamówienie. Jak ten zestaw poduszek:
Kot: 40x40 cm, 100% bawełna, aplikacja naszywana
Patchwork I: kwadraty 5x5cm, rozmiar 40x40, 100% bawełna
Patchwirk II: kwadraty 8x8cm, wymiary 40x40cm, 100% bawełna.
Prawda, że ładnie do siebie pasują? :)
czwartek, 18 lipca 2013
Coś na słodko :)
Rano, kawa, do kawy zjadłoby się jakieś ciacho. A najlepiej któreś z poniższych:
2011 Connecticut Cake Competition; baker unknown. Photography by Nick Caito of CTNow.Source: Cakewrecks.com
czwartek, 4 lipca 2013
Myśl dnia
Wierzę, że któregoś dnia, znajdę to czego szukam a to co znajdę będzie pewne tego, że to właśnie do mnie chce należeć...
niedziela, 30 czerwca 2013
Pierwszy patchwork
Tak wygląda mój pierwszy w życiu patchwork :) Oczywiście, nie jest idealny, ale na żywo wygląda naprawdę super.
Poszewka na poduszkę, wymiary 40x40cm, materiał: jeans, sztruks. Zapinana na suwak.
Poszewka na poduszkę, wymiary 40x40cm, materiał: jeans, sztruks. Zapinana na suwak.
piątek, 28 czerwca 2013
Quick peek
Gotowa. Prosta tote, materiał typu tweed, jasne beże, parciany pasek.
Gotowa. Tote zapinana na suwak. Bezowa eko skóra, parciany pasek.
W trakcie: Tote wersja pośrednia. Denim, pasek kaletniczy.
Data produkcji: ostatnie 2 dni. Jak mam zajęte ręce, nie myślę o tym co... ehh...
czwartek, 27 czerwca 2013
środa, 12 czerwca 2013
Dywan spaghetti ;)
Przyznam się w sekrecie, że próbuję taki stworzyć, acz zabiera to mnóstwo czasu i pracy. I palce bolą okrutnie! Mój będzie bardzo stonowany kolorystycznie (odcienie czerni, granatu i bardzo ciemnej zieleni), zainspirowany niezwykłym tutorialem Elle z xoelle.com. Ostatecznie zastosowałam trochę inną technikę (używając już rozciągniętej "włóczki" koszulkowej, a nie jak Elle kawałków, które później pozwijały się podczas prania i farbowania, które też pominęłam). Jak takie cuda wyglądają możecie zobaczyć oczywiście u Elle i poniżej:
Źródło: Pat Osborne
Dywan z jeansu?
To też jedna z możliwości. Każdy inny. Na który się zdecydować?
Źródło: Casa Campestre
Źródło: The rug company
Źródło: Desres Design plusik za kociaka ;)
Ten sposób to pewna odmiana zaplatania jak na krośnie (którego oczywiście nie posiadam) zwana techniką "kuchennego stołu". Efekt bardzo mi się podoba i muszę dowiedzieć się więcej.
Ten bez krosna nie powstanie, a szkoda, bo efekt też mi się podoba.
Źródło: www.summerandwinterweaving.com
Klasycznie, czyli szydełkowo :)
Źródło: brooklynartproject.com
Podziwiam Twórczynię za wytrwałość w marszczeniu ;) moja maszyna nie dałaby sobie z tym rady :D
Źródło: The Funky Clothespin
A tu zdaje się metoda na zalegające w pudełkach ścinki jeansu, które jak zawsze: szkoda wyrzucić! :D
A tu zdaje się metoda na zalegające w pudełkach ścinki jeansu, które jak zawsze: szkoda wyrzucić! :D
Źródło: Crochet World Magazine, June/July 2010)
Technik całe mnóstwo. Ciągle nie wiem, na którą się zdecydować, chociaż mam faworytów: dwa pierwsze. Co o tym myślicie?
Poduszki z jeansu
Mam na strychu wielki wór starych jeansów. Szukam dla nich nowego życia. Co powiecie, na takie pomysły?
Źródło: TurnStyleVogue
Źródło: Dallas Rugs
Źródło: Ashbee Design
Źródło: Piece and Press
Źródło: I'm Topsy Turvy
Źródło: Delfin Design
Źródło: Dreamweavers
Źródło: Blink On My NoseŹródło: The Artist's Daughter
A tu cały post: 15 różnych sposobów na stare jeansy:
Źródło: Maker's Meadow
wtorek, 21 maja 2013
Umiejętności bezużyteczne?
Od dziecka lubiłam mieć zajęte ręce. Mój czas zawsze zapełniały aktywności manualno-artystyczne: coś kleiłam, wycinałam, lepiłam, szyłam czy dziergałam. Nie mam pojęcia skąd brałam w tej materii wiedzę. Do tej pory w rodzinie krążą legendy o tym, jak potrafiłam zająć sobie czas za pomocą kijka i sznurka. Dla mnie najmniejsza rzecz miała ukryty potencjał, co niestety prowadziło do zbieractwa. Bo przecież wszystko może się przydać.
Trochę później nauczyłam się rysować, malować i opanowałam... rysunek techniczny. Moją ulubioną książką był katalog gotowych projektów domów, który nadal istnieje choć jest cały porysowany nanoszonymi przeze mnie modyfikacjami. Mam miarkę w oku, wchodząc do nowego pomieszczenia oceniam i szacuję jego wymiary a w głowie już rysują się zmiany, modyfikacje, nowe projekty... Wychodzę z założenia, że nie jest sztuką mieć ładne mieszkanie mając nieograniczone fundusze. Sztuką jest mieć ładne lokum niskim nakładem kosztów, za to dużym pracy własnej. To buduje klimat miejsca.
Jednak niestety, takie umiejętności nie przydają się w codziennym życiu. Nawet w pewnym stopniu przeszkadzają.
Będąc uczciwa zawsze piszę w CV moje zainteresowanie (a mianowicie "rękodzieło") jednak zawód, który wykonuję (a przynajmniej wykonywałam kiedy ostatnio miałam pracę) jest mocno techniczny, logiczny, wręcz ścisły. Zapytana, zawsze rozwijam na czym to rękodzieło polega. Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych jedna z rekrutujących mnie pań... cóż... wyśmiała mnie bez pardonu. Jak zapewne się domyślacie, odmówiłam współpracy z tą firmą, mimo że byli zainteresowani.
Może ta pani relaksowała się upijając się do nieprzytomności, kopiąc rowy albo rąbiąc drwa, nie mnie wnikać a już na pewno nie oceniać, jednak ostatnim, co powinno ją interesować, było to czy "jest to zajęcie bardzo...ehm... humanistyczne... a to chyba nie pasuje do charakteru tego stanowiska" (najprawdziwszy cytat z mojego interview...). Nie mogąc oprzeć się pokusie odparłam: "a czy Pani lubi odprężać się robiąc dokładnie to samo co robi w pracy, czy może coś całkiem innego?". Czy mina jej znaczyła o tym, że zdała sobie sprawę z walniętej gafy, czy może jej sposób na relaks był bardziej lakoniczny od mojego, czy też może właśnie poraziła ją skala nijakości jej czasu po pracy, nie wiem, jednak milczała już do końca rozmowy, a przy najbliższej okazji, wymknęła się chyłkiem.
Dlatego (i mimo to) nie zamierzam kryć się z tym, co lubię robić. Bo to jestem ja, nikt inny, a umiejętności manualne są nierozerwalną częścią mnie. I jestem z tego dumna :)
Trochę później nauczyłam się rysować, malować i opanowałam... rysunek techniczny. Moją ulubioną książką był katalog gotowych projektów domów, który nadal istnieje choć jest cały porysowany nanoszonymi przeze mnie modyfikacjami. Mam miarkę w oku, wchodząc do nowego pomieszczenia oceniam i szacuję jego wymiary a w głowie już rysują się zmiany, modyfikacje, nowe projekty... Wychodzę z założenia, że nie jest sztuką mieć ładne mieszkanie mając nieograniczone fundusze. Sztuką jest mieć ładne lokum niskim nakładem kosztów, za to dużym pracy własnej. To buduje klimat miejsca.
Jednak niestety, takie umiejętności nie przydają się w codziennym życiu. Nawet w pewnym stopniu przeszkadzają.
Będąc uczciwa zawsze piszę w CV moje zainteresowanie (a mianowicie "rękodzieło") jednak zawód, który wykonuję (a przynajmniej wykonywałam kiedy ostatnio miałam pracę) jest mocno techniczny, logiczny, wręcz ścisły. Zapytana, zawsze rozwijam na czym to rękodzieło polega. Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych jedna z rekrutujących mnie pań... cóż... wyśmiała mnie bez pardonu. Jak zapewne się domyślacie, odmówiłam współpracy z tą firmą, mimo że byli zainteresowani.
Może ta pani relaksowała się upijając się do nieprzytomności, kopiąc rowy albo rąbiąc drwa, nie mnie wnikać a już na pewno nie oceniać, jednak ostatnim, co powinno ją interesować, było to czy "jest to zajęcie bardzo...ehm... humanistyczne... a to chyba nie pasuje do charakteru tego stanowiska" (najprawdziwszy cytat z mojego interview...). Nie mogąc oprzeć się pokusie odparłam: "a czy Pani lubi odprężać się robiąc dokładnie to samo co robi w pracy, czy może coś całkiem innego?". Czy mina jej znaczyła o tym, że zdała sobie sprawę z walniętej gafy, czy może jej sposób na relaks był bardziej lakoniczny od mojego, czy też może właśnie poraziła ją skala nijakości jej czasu po pracy, nie wiem, jednak milczała już do końca rozmowy, a przy najbliższej okazji, wymknęła się chyłkiem.
Dlatego (i mimo to) nie zamierzam kryć się z tym, co lubię robić. Bo to jestem ja, nikt inny, a umiejętności manualne są nierozerwalną częścią mnie. I jestem z tego dumna :)
piątek, 10 maja 2013
Jak zrobić "włóczkę" ze starych t-shirtów? Tutorial cz 2. Tworzenie
Moją włóczkę zrobię z koszulki z długim rękawem. 60% modal, 40% bawełna.Oczywiście do noszenia już się nie nadaje, rękawy mają kilometry długości, tułów wstąpił się o połowę, jest znoszona i zmechacona ale to nie jej koniec jeszcze :) Mimo to jest miękka, miła w dotyku, ma przyjemny kolor. Nada się.
Uwaga: tkanina, z której robione są t-shirty "roluje się" jeśli naprężyć ją w poprzek przędzy (pokaże to przy najbliższej okazji). Ta, z której dzisiaj robię ten kurs nie ma tej właściwości, ale nadal doskonale się nadaje do naszych celów.
1. Potrzebne będą:
- to, co chcemy pociąć
- nożyce
- prujko
- igła
- nici
2. W wielu tutorialach spotkałam się z tym, że szwy dolne i mankiety są wycinane. Ja poszłam dalej, bo wszystkie szwy pruję. Najpierw napruwam je prujkiem...
Potem po całej długości nożycami. Idzie to niebywale szybko, musisz tylko wyczuć "ten" moment, kiedy nożyce tną nici, nie materiał.
3. Rozkładam, dokładnie prostując bluzkę na gładkiej powierzchni. Nie polecam robienia tego na wykładzinach dywanowych, bo możesz mieć przykrą niespodziankę ;)
4. Składam bluzkę na pół, zostawiając ok 3cm od krawędzi.
5. Ucinam cały dół bluzki, zaraz pod pachami, omijając szwy. Rękawy odkładam na później.
6. Teraz najważniejsze. Już wiem, jakiej szerokości mają być moje paski (2cm). Zaczynam więc nacinanie. Tnę materiał na paski o wybranej szerokości, do samego końca pierwszego szwu. Zostawiam ok 2cm od szwu pod spodem. Musisz robić to uważnie, inaczej znacznie skrócisz długość przędzy.
I tak samo tnę do końca bluzki.
Końcówka (poprute szwy) może nie wygląda najlepiej, ale w zaplecionym dywaniku i tak nie będzie tego widać. Tnę materiał na paski do samego końca. To co jest za wąskie odrzucam później, przy łączeniu pasków.
7. Takie oto śliczne frędzle masz teraz zapewne przed sobą :)
8. Rozłóż teraz niepociętą część na płasko. Musisz pociąć ją wzdłuż zaznaczonych linii. Pierwszy kawałek jest początkiem Twojej przędzy. Tniesz po skosie, pierwsze nacięcie z czwartym, trzecie z szóstym itd do samego końca.
9. Odłóż pierwszą partię przędzy na później. Zaraz do niej wrócimy.
10. Teraz rękawy. Spruj mankiety.
11. Obetnij je przy ramieniu zostawiając szwy.
12. Rozłóż na płasko...
13. ...i potnij na paski tak samo jak tułów bluzki, zostawiając 2 cm od krawędzi. Najlepiej zostawić w tym miejscu szew. Dalej postępuj tak jak z bluzką, najpierw zaczynając cięciem pierwszym po skosie, później tnąc kolejne, przeciwległe przerwy. Odłóż na kupkę, tym też zaraz się zajmiemy :)
14. Całą resztę bluzki też zużyjemy. Ja wycinam każdy możliwy i nadający się do szydełkowania skrawek.Wytnij szwy i kołnierzyk.
15. Złóż płasko materiał i potnij na paski o takiej samej szerokości. Jeśli materiał nie roluje się, nie ma znaczenia, w którą stronę tniesz, więc układaj go tak, aby wychodziły Ci jak najdłuższe fragmenty.
16. Czas połączyć wszystko w całość. Ja robię to ręcznie, możesz zrobić to na maszynie, to tylko zależy od Ciebie.
Widziałam różne metody łączenia pasków: supły, jakieś przeciąganie przez dwie dziurki... Ok, może to szybsze sposoby, to prawda, ale powstają przez to mało praktyczne zgrubienia, które ciężko ukryć w dalszej obróbce. Takie szwy są w miarę płaskie i nie odznaczają się prawie wcale. A jeśli zechcesz przyłączyć przędzę z innym kolorem albo następnym motkiem, dzięki temu nie ma żadnego problemu.
17. Jak już wszystko połączysz, pora dokładnie rozciągnąć przędzę. Dzięki temu gotowy wyrób nie będzie się odkształcał i wyciągał. Zwiń swoją przędzę w motek.
Tak będzie zachowywać się tkanina "koszulkowa" bez problemu można ją naciągnąć i zrolować.
18. Oto co zostało :) Z ciekawości zmierzyłam ile przędzy wyszło z bluzki rozmiar XS. 50 metrów!
Następnym razem zaczniemy pleść szydełkowy dywanik :) Zapraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
My best of Aliexpress: obuwie dla dzieci
Buty dla dzieci, temat rzeka. Ledwo kupisz, już są za małe. Ceny w sklepach powalają niestety, dlatego szukając alternatyw, oczywiście trafi...
-
Mam na strychu wielki wór starych jeansów. Szukam dla nich nowego życia. Co powiecie, na takie pomysły? Źródło: TurnStyleVogue Źródło: Dalla...
-
Żeby nie było, że zniknęłam. Dużo się zmieniło, przede wszystkim to, że zostanę mamą 😍 Planujemy, organizujemy, ale czasem znajdę chwilę na...









































