wtorek, 21 maja 2013

Umiejętności bezużyteczne?

Od dziecka lubiłam mieć zajęte ręce. Mój czas zawsze zapełniały aktywności manualno-artystyczne: coś kleiłam, wycinałam, lepiłam, szyłam czy dziergałam. Nie mam pojęcia skąd brałam w tej materii wiedzę. Do tej pory w rodzinie krążą legendy o tym, jak potrafiłam zająć sobie czas za pomocą kijka i sznurka. Dla mnie najmniejsza rzecz miała ukryty potencjał, co niestety prowadziło do zbieractwa. Bo przecież wszystko może się przydać.
Trochę później nauczyłam się rysować, malować i opanowałam... rysunek techniczny. Moją ulubioną książką był katalog gotowych projektów domów, który nadal istnieje choć jest cały porysowany nanoszonymi przeze mnie modyfikacjami. Mam miarkę w oku, wchodząc do nowego pomieszczenia oceniam i szacuję jego wymiary a w głowie już rysują się zmiany, modyfikacje, nowe projekty... Wychodzę z założenia, że nie jest sztuką mieć ładne mieszkanie mając nieograniczone fundusze. Sztuką jest mieć ładne lokum niskim nakładem kosztów, za to dużym pracy własnej. To buduje klimat miejsca.
Jednak niestety, takie umiejętności nie przydają się w codziennym życiu. Nawet w pewnym stopniu przeszkadzają.
Będąc uczciwa zawsze piszę w CV moje zainteresowanie (a mianowicie "rękodzieło") jednak zawód, który wykonuję (a przynajmniej wykonywałam kiedy ostatnio miałam pracę) jest mocno techniczny, logiczny, wręcz ścisły. Zapytana, zawsze rozwijam na czym to rękodzieło polega. Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych jedna z rekrutujących mnie pań... cóż... wyśmiała mnie bez pardonu. Jak zapewne się domyślacie, odmówiłam współpracy z tą firmą, mimo że byli zainteresowani.
Może ta pani relaksowała się upijając się do nieprzytomności, kopiąc rowy albo rąbiąc drwa, nie mnie wnikać a już na pewno nie oceniać, jednak ostatnim, co powinno ją interesować, było to czy "jest to zajęcie bardzo...ehm... humanistyczne... a to chyba nie pasuje do charakteru tego stanowiska" (najprawdziwszy cytat z mojego interview...). Nie mogąc oprzeć się pokusie odparłam: "a czy Pani lubi odprężać się robiąc dokładnie to samo co robi w pracy, czy może coś całkiem innego?". Czy mina jej znaczyła o tym, że zdała sobie sprawę z walniętej gafy, czy może jej sposób na relaks był bardziej lakoniczny od mojego, czy też może właśnie poraziła ją skala nijakości jej czasu po pracy, nie wiem, jednak milczała już do końca rozmowy, a przy najbliższej okazji, wymknęła się chyłkiem.
Dlatego (i mimo to) nie zamierzam kryć się z tym, co lubię robić. Bo to jestem ja, nikt inny, a umiejętności manualne są nierozerwalną częścią mnie. I jestem z tego dumna :)

piątek, 10 maja 2013

Można? Można! [link]


Upcycle pełną gębą :)

Jak zrobić "włóczkę" ze starych t-shirtów? Tutorial cz 2. Tworzenie

Moją włóczkę zrobię z koszulki z długim rękawem. 60% modal, 40% bawełna.Oczywiście do noszenia już się nie nadaje, rękawy mają kilometry długości, tułów wstąpił się o połowę, jest znoszona i zmechacona ale to nie jej koniec jeszcze :) Mimo to jest miękka, miła w dotyku, ma przyjemny kolor. Nada się.

Uwaga: tkanina, z której robione są t-shirty "roluje się" jeśli naprężyć ją w poprzek przędzy (pokaże to przy najbliższej okazji). Ta, z której dzisiaj robię ten kurs nie ma tej właściwości, ale nadal doskonale się nadaje do naszych celów.  

1. Potrzebne będą:
  • to, co chcemy pociąć
  • nożyce
  • prujko
  • igła
  • nici
  

2. W wielu tutorialach spotkałam się z tym, że szwy dolne i mankiety są wycinane. Ja poszłam dalej, bo wszystkie szwy pruję. Najpierw napruwam je prujkiem...


Potem po całej długości nożycami. Idzie to niebywale szybko, musisz tylko wyczuć "ten" moment, kiedy nożyce tną nici, nie materiał.


3. Rozkładam, dokładnie prostując bluzkę na gładkiej powierzchni. Nie polecam robienia tego na wykładzinach dywanowych, bo możesz mieć przykrą niespodziankę ;)


4. Składam bluzkę na pół, zostawiając ok 3cm od krawędzi.


5.  Ucinam cały dół bluzki, zaraz pod pachami, omijając szwy. Rękawy odkładam na później.


6. Teraz najważniejsze. Już wiem, jakiej szerokości mają być moje paski (2cm). Zaczynam więc nacinanie. Tnę materiał na paski o wybranej szerokości, do samego końca pierwszego szwu. Zostawiam ok 2cm od szwu pod spodem. Musisz robić to uważnie, inaczej znacznie skrócisz długość przędzy.


I tak samo tnę do końca bluzki.


Końcówka (poprute szwy) może nie wygląda najlepiej, ale w zaplecionym dywaniku i tak nie będzie tego widać.  Tnę materiał na paski do samego końca. To co jest za wąskie odrzucam później, przy łączeniu pasków. 

 

7. Takie oto śliczne frędzle masz teraz zapewne przed sobą :)


 8. Rozłóż teraz niepociętą część na płasko. Musisz pociąć ją wzdłuż zaznaczonych linii. Pierwszy kawałek jest początkiem Twojej przędzy. Tniesz po skosie, pierwsze nacięcie z czwartym, trzecie z szóstym itd do samego końca.







9. Odłóż pierwszą partię przędzy na później. Zaraz do niej wrócimy.


10. Teraz rękawy. Spruj mankiety.


11. Obetnij je przy ramieniu zostawiając szwy.


12. Rozłóż na płasko...

13. ...i potnij na paski tak samo jak tułów bluzki, zostawiając 2 cm od krawędzi. Najlepiej zostawić w tym miejscu szew. Dalej postępuj tak jak z bluzką, najpierw zaczynając cięciem pierwszym po skosie, później tnąc kolejne, przeciwległe przerwy. Odłóż na kupkę, tym też zaraz się zajmiemy :)


14. Całą resztę bluzki też zużyjemy. Ja wycinam każdy możliwy i nadający się do szydełkowania skrawek.Wytnij szwy i kołnierzyk.


 15. Złóż płasko materiał i potnij na paski o takiej samej szerokości. Jeśli materiał nie roluje się, nie ma znaczenia, w którą stronę tniesz, więc układaj go tak, aby wychodziły Ci jak najdłuższe fragmenty.



16. Czas połączyć wszystko w całość. Ja robię to ręcznie, możesz zrobić to na maszynie, to tylko zależy od Ciebie.
Widziałam różne metody łączenia pasków: supły, jakieś przeciąganie przez dwie dziurki... Ok, może to szybsze sposoby, to prawda, ale powstają przez to mało praktyczne zgrubienia, które ciężko ukryć w dalszej obróbce. Takie szwy są w miarę płaskie i nie odznaczają się prawie wcale. A jeśli zechcesz przyłączyć przędzę z innym kolorem albo następnym motkiem, dzięki temu nie ma żadnego problemu.


17. Jak już wszystko połączysz, pora dokładnie rozciągnąć przędzę. Dzięki temu gotowy wyrób nie będzie się odkształcał i wyciągał. Zwiń swoją przędzę w motek.



 Tak będzie zachowywać się tkanina "koszulkowa" bez problemu można ją naciągnąć i zrolować.



18. Oto co zostało :) Z ciekawości zmierzyłam ile przędzy wyszło z bluzki rozmiar XS. 50 metrów!


Następnym razem zaczniemy pleść szydełkowy dywanik :) Zapraszam. 

Jak zrobić "włóczkę" ze starych t-shirtów? Tutorial cz 1. Przygotowanie

Co zrobić ze starymi tekstyliami, które szkoda wyrzucić ale wstyd wydać? Kolejne ścierki? Nie jest to nikomu w nadmiarze potrzebne. Przerobić na inne ubranie? Słusznie! Ale jeśli nie umiesz albo nie chcesz szyć, a mimo to rękodzieło nie jest Ci obce? Wtedy robisz z tego "włóczkę". Jak się za to zabrać?
W zasadzie w ten sposób możesz zrobić "przędzę" ze wszystkiego co Ci się nawinie: koszulki, cienkie spodnie, stare pościele, ręczniki a nawet skarpetki :D Mój pierwszy, eksperymentalny dywan powstał właśnie z kilkudziesięciu zdekompletowanych skarpet i bardzo aktywnie korzystają z niego teraz moje koty :)  

Materiał

T-shirty: najlepiej, jak są bezszwowe, wówczas podczas dalszego zaplatania nie musisz zwracać uwagi na to, żeby szwy "puszczać" dołem, ale u nas najpopularniejsze są zwykłe koszulki, ze szwami po bokach. Trzeba wtedy uważać, bo czasami te szwy "puszczają" i jest mnóstwo roboty z łączeniem tego ponownie.
Niektórzy wycinają kolorowe loga z koszulek robiąc w ten sposób patchworki, ale ja tnę tak samo jak całą resztę, dopiero na etapie łączenia skrawków wycinam fragmenty z nadrukiem i zbieram je na boku. Kiedyś zaplotę z tych resztek barwny, zadrukowany dywan :) Dodatkowo, tnę cały t-shirt (rękawy, karczek, dekolt itd), żeby nie zmarnował się ani skrawek materiału. Jeszcze nie wiem, co zrobić z pozostałościami, jednak mimo zminimalizowania ilości odpadków, zostaje zawsze to, co nie nadaje się do szydełkowania: grube szwy i masa drobnych ścinków. Może Ty masz jakieś pomysły co zrobić z tymi resztkami?

Koszule, bluzki, spodnie i inne ubrania: możesz je też przerobić, jeśli nie są zbyt sztywne i grube. Musisz dopasować szerokość pasków do Twojego ulubionego szydełka, najlepiej poświęcić do tego mały kawałek np rękawa i sprawdzić, jakiej szerokości powinny być Twoje paski, żeby zaplatanie nie było męczące. Ja robię to zawsze "na oko" i zazwyczaj pasuje ;) Nie mam żadnej zasady jaka powinna być właściwa szerokość, zwyczajnie ucinam kawałek, zwijam w palcach i już wiem, jakie powinny być. To nie jest tak, że gdy grubość szydełka 1cm paski mają być też 1cm, bo materiał ma zawsze inną gęstość splotu, grubość, sztywność. Zawsze najlepiej zrobić próbę.

Duże tekstylia czyli pościele, zasłony, obrusy: najprościej jest drzeć tkaninę w równe pasy, ale już przekonałam się, że nie zawsze wychodzą tak równe jakbym chciała. Stąd składam je w kilka warstw i tnę moimi nieustraszonymi nożycami. Dzięki temu nie ma tych okropnych, porwanych nitek a krawędzie pasków są estetyczne i nie psują ostatecznego efektu dywanika.

Przybory
 
Nożyce: Nikt mi za to nie płaci, ale z czystym sercem polecam nożyce firmy Fiskars. Mam je 3 lata, używam ich do cięcia każdych możliwych tekstyliów (w tym sztywników, kilku warstw jeansu, grubych tkanin) i jak na razie mają za sobą jedno, profilaktyczne ostrzenie. Są piekielnie ostre, zawsze mam z pobliżu plaster, bo nie raz przecięłam nie tylko tkaninę ;) Moje mają długość 27cm z czego ostrza 15cm. Warto wydać więcej i przy okazji kupić specjalna ostrzałkę do nożyc. Na prawdę mam wrażenie, że wystarczą mi na zawsze. WAŻNE! Pilnuj, żeby nikt nigdy nie ciął papieru Twoimi nożycami do szycia! Zniszczą się zastraszająco szybko!

Prujko: nie wiem, czy jest to poprawna nazwa tego sprytnego czegosia do prucia wszelkich szwów ;) Szczególnie przydatna rzecz. Zamiast tego, możesz używać ucinaczek do muliny. Jedno i drugie znajdziesz w każdej pasmanterii lub w sklepach internetowych za grosze.

Nici: nie ma co oszczędzać, zwłaszcza jeśli używasz ich do szycia na maszynie. Oj ileż to ja włosów narwałam przez tandetne nici, które rwały się na maszynie okropnie. Do szycia ręcznego nie jest to aż tak istotne, ale kupując nici do maszyny zwracaj zawsze uwagę, czy nić jest ładna, jednolita, trochę lśniąca, czy nie rozwarstwia się i czy nie ma "włosków". W ciemno możesz kupować nici firm Ariadna, Amanda, Gutermann, Ackermann.

Igły: używaj jakie lubisz. Moja mama korzysta tych z podwójnym oczkiem, ja kupuję tylko z oczkiem pojedynczym, nie raz te podwójne pękły mi właśnie w tym miejscu.

Gotowi? No to czas zabrać się do dzieła. Ale to już w następnym poście :) Do zobaczenia za chwilę!

My best of Aliexpress: obuwie dla dzieci

Buty dla dzieci, temat rzeka. Ledwo kupisz, już są za małe. Ceny w sklepach powalają niestety, dlatego szukając alternatyw, oczywiście trafi...