A sześć kotów to już kompletna apokalipsa. Sześć czarnych kotów to apokalipsa i ragnarok w jednym (czyli de facto to apokalipsa^2). A sześć kotów i raczkujące dziecko to powód, żeby skoczyć z okna. Z parteru... Bez balkonu...
Moja rodzina (zn głownie siostra, której koty tylko się u niej żywią) uważa, że posiadanie tak licznego stada jak nasze to well... Głupota to małe słowo. I przy każdej możliwej okazji próbuje mi o tym przypomnieć. Zapomina, że jesteśmy dorośli i że jest to nasza świadoma decyzja. I że nasze dziecko znakomicie radzi sobie z naszymi kotami, a one na wszystko godzą się posłusznie. A siedmiomiesięczne dziecko raczej jeszcze nie ogarnia konceptu wyczucia w zabawie z kotkiem. Jej (siostry) problemem są kocie chrupki, kłaki i okazyjny żyg, których przy żadnym zwierzęciu żyjącym stale w domu nie da się unikąć. I to odwieczne pytanie, które pojawiło się w eterze gdy byłam w ciąży:
Kiedy zamierzacie się pozbyć kotów?!
No cóż, peszek taki, że odpowiedź zawsze bedzie: nigdy.
A jeśli Łucja będzie uczulona?
Jak będzie, to wtedy będziemy się zastanawiać.
A ja slyszalem/am historie o kocie, który dziecku wydrapał oczy/przegryzł tętnicę/usiadł na głowie i je udusił/itp/itd.
Mity a tym bardziej pogłoski, jak sama nazwa wskazuje, niewiele maja wspólnego z prawdą.
Choroby! Koty roznoszą tyle chorób!
Od kiedy pamiętam mam koty. Wszystkie kanapowe. Nie przeszłam ani jednej odkociej choroby. Nie wiem, co trzeba zrobić, żeby jakąkolwiek od kota w ogóle złapać.
Toksoplazmoza!
Prędzej zlapiesz tokso wcinając tatarka czy krojąc tym samym nożem surowe mięso i warzywa niż od kota. Badania dowodzą, że żeby złapać ja od kota żyjącego w domu trzebaby... Zjeść kocią kupę 😖 i to pod warunkiem, że kot jest nosicielem.
A jak zacznie raczkować?
No trudno, będziemy mieć więcej pracy, żeby upewnić się, że jest czysto. Ale to nasz czy wasz problem?
Koty są wredne/ złośliwe/ paskudne/ śmierdzą/...
Najpopularniejsze z ust osoby która koty tak samo ma (np siostra, która ma koty pół dzikie) jak i osób, które z kotami nie miały nic wspólnego. Przykro mi, ale sześć okazów jakie z nami żyją dowodzi czegoś zupełnie innego. Your argument is invalid.
Kiedy widzę jak moje dziecko bawi się z naszymi futrami, jak zawzięcie tarmosi je za wszystkie wystające końcówki i z jaką cierpliwością koty to wszystko znoszą, to wcale nie mam zamiaru pozbywać dziecka tej radości. Nie robi im krzywdy, koty też zdają się być zadowolone (skoro świadomie do niej podchodzą i się podkładają). Nic nie zastąpi kontaktu dziecka ze zwierzęciem. A nasze koty doskonale się do tego nadają. Mówcie sobie co chcecie. Mój cyrk, moje małpy. W tym domu wszyscy są zadowoleni. Kropka.