Jesteśmy szczęściarzami: oboje posiadamy własne mieszkania. O ile Mr. R. los pogłaskał pod tym względem i dostał mieszkanie od rodziny, tak moje niestety jest na kredyt. Na wiosnę planujemy duży remont i przeprowadzkę, ponieważ mieszkanie R. jest trzypokojowe a moje, obecnie przez nas okupowane, to duża kawalerka.
Dlatego wolne chwile poświęcam na szukanie inspiracji, jak możliwie najmniejszym kosztem zrobić coś z tego co mamy.
Założenia:
- odświeżenie mojego mieszkania pod wynajem
- remont drugiego mieszkania pod nas
Plan - kawalerka:
- kuchnia: w stylu śródziemnomorskim, białe szafki, lazurowy blat stołu , białe krzesła, błękitne ściany. Problem: malowanie mebli, dobór farby, wymiana blatu, brakujące szafki.
- pokój: proste, białe meble, śliwkowe akcenty. Klimat nadal ciepłych krajów. Problem: nie mam ani jednego białego mebla. Jedynie śliwkową kanapę.
- korytarz: ma teraz charakterystyczny, grafitowy kolor a farba jest ozdobna, z delikatną piaskową fakturą. Szarość jest teraz prze-modna ale zastanawiam się, czy idąc w ciepłe klimaty reszty pomieszczeń, nie położyć czegoś jaśniejszego, chociaż ten szary po prostu dobrze się w tym ruchliwym korytarzu sprawdza (jest długi i raczej wąski, ściany budzą się dość mocno i po 10 latach może coś tam ledwo to zamieszanie na tych szarościach widać).
Problem: dylemat kolorystyczny.
- łazienka: przeszła upgrade gdy byłam w 8.mcu ciąży. Osobiście kładłam płytki. Wystarczy wysprzątać i odświeżyć farbę. Problem: none.
Plan/problemy - m3:
- koszmarny tynk ozdobny w przedpokoju i salonie. W sypialni też jest, też go tam nie chcę ale ten przynajmniej nie jest niebezpieczny dla zdrowia i rączek Lu. Żeby były środki, to też bym go usunęła, ale na razie tylko malowanie.
- drzwi wewnętrzne: papierowe, w kolorze venge. Ble. Ani to ładne, ani praktyczne. Wylatują razem z ościeżnicami.
- łazienka: starsza od Mr. R. Cała do remontu.
- wc: wcisnę tam umywalkę, nie ma opcji. Jeśli WC jest osobno to musi mieć też swoją umywalkę. Kropka.
- kuchnia: szafki są jakie są, mimo że stosunkowo nowe, ex Mr. R. musiała... Well... Mieć dość specyficzny gust. Zbyt wiele kolorów, zbyt wiele się dzieje. Tapeta zamiast płytek. Panele na podłodze. Muszę zmienić układ szafek, żeby zmieścić pełnowymiarową lodówkę. Mr. R. chce też nowy zlew, z tych ogromnych przemysłowych. 🎶Cuda cuda, powiadają🎶 A to wszystko w tonacji śliwka - limonka - royal Blue.
- płytki na podłodze w korytarzu - szlag je trafi przy okazji wymiany drzwi, więc sobie podziękujęmy.
- trzeci pokój na razie zostanie jaki jest, będzie moim warsztatem. Mr. R. też ma swój warsztat, jak pół naszego mieszkania, ale poza domem. Niestety jak Lu podrośnie stanie się jej pokojem. Wystawię wtedy maszynę do szycia chyba na balkon 🤔
Pozostaje kwestia umeblowania M3.
- Kuchnia: zostaje co jest, szafki śliwka-limonka mają 4 lata, szkoda kasy na nowe. Błękit z dodatków i ścian wyfruwa. Co się da zastępuję bielą, żeby jakoś ten szalony kontrast ugłaskać.
- salon: gdy zamieszkalismy razem, kupiliśmy zestaw BESTÅ w Ikea. Przeprowadza się z nami. Pod niego będę dobierać stół jadalniany do salonu (w kuchni nie ma miejsca) i w przyszłości kanapę.
- sypialnia niestety jest w kolorze buku, takim natarczywym, nie rudym a zardzewiałym. Nie mój kolor, kompletnie. Włosy mogę mieć (i mam!) rude, nie meble. Marzy mi się coś zupełnie innego, ale hm, jak zawsze: 💲💲💲Dlatego rozważam malowanie.
Pomysły w głowie mam, muszę zasiąść i ubrać to jakoś w obrazy. Tylko kiedy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz